Częstym „argumentem” w zderzeniu z faktami ukazującymi problem z przestępczością migrantów jest riposta: „a nasi też biją/kradną/gwałcą”. Tak, to prawda, w każdej grupie znajdzie się czarna owca. Dlatego należy ścigać i przykładnie karać sprawców przestępstw, a dla tych, którzy dopuścili się najcięższych zbrodni, warto rozważyć przywrócenie kary głównej.
Jeżeli jednak w naszym społeczeństwie są już rodzimi przestępcy to nie powinniśmy importować kolejnych. Zwłaszcza, że:
- lokalnych bandytów zna policja i służby specjalne
- rodzimych przestępców łatwiej służbom rozpoznać dzięki wcześniejszym danym, jak również dzięki temu schwytać
- przestępcy z naszego kręgu kulturowego są bardziej przewidywalni dla naszych organów ścigania
- przestępczość w naszym kraju jest procentowo niższa wśród mieszkańców rodzimych niż wśród obcokrajowców
Istnienie lokalnych przestępców nie jest zatem żadnym argumentem za niekontrolowanym napływem obcej, nieznanej polskim służbom społeczności.
Ponadto istotne jest, że w grupach napływowych do Europy statystki przestępczości są wyższe niż przypadku ludności krajowej. Zatem ryzyko tego, że pobije/okradnie/zgwałci cię tubylec jest znacznie niższa niż w przypadku migrantów.
„Jeżeli wcześniej było w Polsce chamstwo, to w wyniku przyjazdu imigrantów poziom chamstwa wzrósł. Wzrosła też liczba wypadków samochodowych, a co za tym idzie – wzrosły stawki ubezpieczenia oraz liczba ofiar. Szczególnie mocno wzrosła liczba wypadków po pijaku. Przed falą imigracji istniały w Polsce choroby weneryczne, w tym AIDS. W wyniku imigracji liczba zakażonych wzrosła kolosalnie. Przestępczość też wzrosła i pojawiły się w Polsce zagraniczne gangi.” – Wojciech Cejrowski 7 lipca 2025