Straż Graniczna informuje: 28 maja 10 obywateli Gruzji przymusowo opuściło Polskę samolotem z Łodzi. Siedmiu z nich miało decyzje o powrocie ze względów bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego lub interesu Rzeczypospolitej Polskiej.
Operacja odbyła się w formule Collecting Return Operation we współpracy z Frontexem – czyli nie była to „zwykła” deportacja, tylko zorganizowana akcja międzynarodowa.
Wpuszczenie cudzoziemca (szczególnie przy ruchu bezwizowym, jak Gruzini) to często kwestia kilku minut na granicy: pieczątka, rutynowe sprawdzenie w bazach i wjazd na 90 dni. Deportacja, zwłaszcza przymusowa, to zupełnie inna kategoria organizacyjna, logistyczna i finansowa.
Nawet tak mała grupa wymaga: decyzji administracyjnych, ewentualnej detencji w strzeżonym ośrodku, eskorty funkcjonariuszy, koordynacji z liniami lotniczymi lub czarteru i całej machiny biurokratycznej.
Szacunkowe koszty takich operacji: utrzymanie w ośrodkach strzeżonych, zanim dojdzie do deportacji, to ok. 140 zł dziennie na osobę – w 2024 r. utrzymanie 6 ośrodków kosztowało ponad 115 mln zł. Sama deportacja to bilet lotniczy (800-2000 zł) i eskortowanie (nawet 2-4 funkcjonariuszy na osobę przy ryzyku ucieczki lub oporu, 1500-3000 zł). W skrajnych przypadkach (wojskowy samolot, czarter) przy 8 osobach w 2023 r. koszt sięgnął ok. 160 tys. zł, czyli ~20 tys. zł na głowę.
Przy 10 osobach z powodów bezpieczeństwa mowa więc o kilkudziesięciu tysiącach złotych tylko na tę jedną operację, plus czas i zasoby kilkudziesięciu funkcjonariuszy Straży Granicznej i Frontexu. Formalnie koszty deportacji obciążają cudzoziemca, ale w praktyce państwo pokrywa je z budżetu.
To klasyczny problem europejskiej polityki migracyjnej: kontrola wjazdu to niski koszt marginalny, a pozbycie się z terytorium to wysoki koszt stały – ludzie, pieniądze i czas.
https://www.strazgraniczna.pl/pl/aktualnosci/15715,Kolejna-operacja-10-obywateli-Gruzji-opuscilo-Polske.html