Pomimo tego, że w dzisiejszych reklamach pojawia się nieproporcjonalna liczba osób kolorowych, badacze z uniwersytetów w Malmö, Göteborgu, Lund i Karlstad nadal uważają, że w reklamach jest za dużo białych.
Na celowniku jest przede wszystkim reklama w branży turystycznej, według badaczy pełna stereotypów i bez różnorodności, co nie pozwala na inkluzywność. Zwłaszcza imigranci z Bliskiego Wschodu to grupa rzadko widywana w reklamach szwedzkich kierunków turystycznych, mimo że stanowią znaczną część populacji. „W reklamach dla turystów zagranicznych, zwykle pokazywana jest biała rodzina nuklearna, natomiast w reklamach edukacyjnych często pojawiają się Azjaci.”
Przykładem jest Malmö i jej wielokulturowa dzielnica Möllevångstorget. „Zdecydowana większość osób ze środowisk imigranckich w Malmö ma korzenie na Bliskim Wschodzie. Ale kiedy reklamuje się Möllevångstorget jako miejsce wielokulturowe, to tych ludzi nie widać. Może od czasu do czasu da się zauważyć sprzedawcę owoców i tyle. Widać głównie białych” – mówi Sayaka Osanami Törngren, profesor nadzwyczajny w dziedzinie międzynarodowych migracji i stosunków etnicznych (IMER) na Uniwersytecie w Malmö. „Różnorodność w reklamie jest dobra. Powinno jednak odzwierciedlać rzeczywistą różnorodność środowiska.”
Czemu ma służyć ta rzekoma „różnorodność” (czyli mniej białych, więcej imigrantów z trzeciego świata) w reklamie? Badacze bez ogródek mówią o inżynierii społecznej choć określenie to nie pada.
Oglądając „inkluzywne” reklamy cudzoziemcy mogą w bardziej konstruktywny i życzliwy sposób patrzeć na ludzi, którzy żyją w danym miejscu. A sama ludność może wzmocnić swoją tożsamość i przyjmować gości w większym stopniu na własnych warunkach.
To działa oczywiście tylko w jedną stronę.
Szwecja: Naukowcy z czterech uczelni zarzucają reklamom turystycznym zbyt małą reprezentację imigrantów