Polska: Krytyka feministek, które negowały rasowy wątek procesu Dominique’a Pelicota

Polskie feministki, które próbują sobie nabić punktów na zbiorowym gwałcie w drugim końcu Europy, fanatycznie przeczyły faktom, że ta sprawa ma również aspekt rasowy.

Teraz ich psychiatryczny antyrasizm został ośmieszony przez sam proces gwałcicieli, który jak najbardziej zajmuje się aspektem rasowym sprawy. Tak pisze Le Figaro:
„W śledztwie istnieją punkty, które pokazują, że Dominique Pelicot szukał i wybierał mężczyzn kolorowych”, mówi prokurator Roger Arata. W zeszłym tygodniu sędzia zapytał głównego oskarżonego, dlaczego przefiltrował niektóre profile. Dominique Pelicot odpowiedział, że nie jest rasistą. „Pani Pelicot, czy pani zdaniem ta selekcja może być postrzegana jako dodatkowa forma upokorzenia wobec pani?”, zapytał sędzia, wiedząc, że temat jest delikatny. Chodziło o to, by dowiedzieć się czy, oprócz okrucieństwa gwałtów, Dominique Pelicot nie czerpał z jeszcze większą perwersją pewnej przyjemności z oddawania swojej żony, którą uważał za rasistkę, mężczyznom obcego pochodzenia. Zgodnie z tą hipotezą, wybór tych osób według kryterium rasowego mógł być dla Dominique’a Pelicota sposobem na dalsze skalanie żony i zrekompensowanie sobie rzekomego poczucia niższości wobec niej.
„Kiedy po raz pierwszy stanęłam przed sądem, zapytano mnie czy jestem rasistką”, wspomina Gisèle Pelicot, odpowiadając sędziemu. 5 września adwokaci faktycznie zapytali 70-latkę czy w świetle niektórych elementów akt sprawy nie była „rasistką”. „Jako kobieta zostałam całkowicie upokorzona”, odpowiedziała 18 września, po raz pierwszy podnosząc głos.