Francja: Komentator opisuje kulisy powstania nowej partii Marion Maréchal

Francja: Komentator opisuje kulisy powstania nowej partii Marion Maréchal

KOMENTARZ ZNAD SEKWANY // 017
Marion wraca z nową partią.
Informacja o powołaniu nowej formacji była kolportowana przez nadsekwańskie wiewiórki już od paru tygodni.

Wiewiór, od którego ja to słyszałem, ubierał newsa w duże znaki zapytania, tak był niepewny jeszcze miesiąc temu.
Teraz okazało się, że Marion Maréchal jednak się zdecydowała. W sumie to normalne: nie da się istnieć w polityce bez własnej partii, Eric Zemmour i Sarah Knafo usunęli ją z Rekonkwisty w momencie wyborów, a do RN swojej własnej ciotki Marine Le Pen powrotu nie miała. Pozostało tylko założyć własne ugrupowanie. Jej wywiad dla „Le Figaro” z 7 października załatwia sprawę: oto Identité-Libertés czyli Tożsamość-Wolności, „wolności” w liczbie mnogiej, w sensie swobód konkretnych, we wszystkich sferach życia, a nie wydumanej oświeceniowej Wolności przez duże W. Ale i tak wszyscy będą pewnie tłumaczyć na polski jako Tożsamość i Wolność. Ja już zacząłem tak robić w poprzednim tweecie. 😀
Co ciekawe, partia od samego zarania stawia się w roli nie zawodnika, ale sojusznika. Jej celem jest „zwycięstwo obozu narodowego”, a środkiem „koalicja u boku Marinę Le Pen, Jordana Bardelli i Érica Ciottiego”. Wnuczka bretońskiego marynarza tłumaczy obrazowo w wywiadzie, że trimaran jest lepszy i stabilniejszy niż katamaran, „zwłaszcza przy przeciwnych wiatrach”. Nie ma mowy o podgryzaniu RN, a Marine Le Pen pozostaje naturalnym liderem tego nurtu, „Francuzi zdecydowali”, głosując rzecz jasna. „Koalicyjność” nowej formacji jest wpisana w jej DNA od samego początku. Symboliczny jest fakt, iż czterech europosłów, którzy wchodzą do nowej partii jest od Sasa do Lasa: Nicolas Bay był wiceprezesem oraz sekretarzem generalnym Frontu Narodowego, Guillaume Peltier wiceprezesem Republikanów, a Laurence Trochu to spadkobierczyni nurtu La Manif pour Tous, ostatniego pospolitego ruszenia „starej Francji”, które wyprowadziło na ulice miliony manifestantów w obronie rodziny przeciw homoślubom.
Jaka specyfika własna usprawiedliwia zatem stworzenie kolejnej formacji szeroko rozumianego obozu narodowego w sytuacji gdy na centroprawicy zaczyna się robić ciasno? Marion Maréchal wysuwa na czoło aspekt ideologiczny. Nową formacja ma być zdecydowanie prawicowa. „W tej koalicji chcę nieść głos cywilizacyjnej prawicy, która jest jednocześnie przeciw woke, przeciw socjalowi i przeciw uciskowi podatkowemu, zrywając z mentalnym socjalizmem.” Nad Wisłą taki dyskurs się na pewno spodoba. Nad Sekwaną? Nie jestem przekonany. Chyba spin doktorzy precyzyjnie wybrali niszę.
Tożsamość i Wolność, to „dwa kluczowe elementy naszej sprawy. Obrona naszej tożsamości poprzez drastyczne ograniczenie imigracji, odrzucenie islamizacji i potwierdzenie naszego chrześcijańskiego dziedzictwa. Obrona wolności, nie abstrakcyjnych, indywidualistycznych wolności, takich jak te głoszone przez lewicę, ale konkretnych wolności, które są coraz bardziej zagrożone. Mówię tu o wolności sumienia i wolności słowa, wolności gospodarczej oraz wolności edukacji, gdzie jestem gotów bronić większej roli sektora prywatnego obok sektora publicznego. Jest to kluczowa kwestia w czasach, gdy jesteśmy świadkami ofensywy przeciwko prywatnej edukacji katolickiej.” W prawo marsz i do przodu. Brzmi nieźle, nie?
Jaki sens takiej partii w sytuacji kiedy odcinek „burżuazyjno-prawicowy” w szerokiej narodowej koalicji zajmuje już Eric Ciotti i jego nową formacja UDR, założona po nieudanym przejęciu Republikanów? Można spekulować, że nie chodzi dokładnie o ten sam elektorat. Marion będzie chciała zagospodarować już prędzej zgliszcza po efemerycznej Rekonkwiście, której była jednym z architektów, niż klasyczny elektorat wersalsko-lazurowo-wybrzeżowy.
O ile bowiem (względny) sukces Erica Zemmoura w wyborach prezydenckich w 2022 i jego 7% to bez wątpienia jego zasługa, to fakt, że dwa lata później Rekonkwista przekroczyła próg 5% i dostała się do Parlamentu Europejskiego, to w dużej mierze zasługa powrotu Marion do polityki po latach kierowania szkołą nauk politycznych i osobistego zaangażowania w ten projekt. To jej roześmiana buzia na plakatach odegrała rolę „dediabolizacji” uważanego za radykalnego Zemmoura, któremu media dorobiły gębę i można by rzec skorwinizowały. Trzeba wiedzieć, że młoda i ładna Marion, mówiąca w sposób bardzo wyważony i umiarkowany, cieszy się sporą sympatią francuskiej opinii publicznej. zapraszana jest nie tylko do programów politycznych, ale i do talk showów bardziej people.
Zaś elektorat Rekonkwisty to niezupełnie elektorat postgaullistowskiej centroprawicy. Trochę bardziej reakcyjny, trochę bardziej katolicki, trochę bardziej konserwatywny, a przede wszystkim całkowicie zdetabuizowany. Koniec z gaullistowskimi mrzonkami frontu republikańskiego, na którym wygrywała zawsze lewica. Okazało się, że we Francji jest milion-półtora wyborców wypowiadających się o imigracji i tożsamości otwartym tekstem, niczym pranstserki Cygan z YouTuba charczący do kamery „Jestem rasistą!”, tylko z większym polotem. O ten właśnie konserwatywny zarazem i radykalny elektorat będzie chciała zawalczyć Marion. Zobaczymy czy się uda.