Pocztówka z Francji. 17-latek został pobity w sobotę w Mazamet, małym miasteczku w departamencie Tarn. Paul i jego przyjaciółka Emma zostali zaczepieni na dworcu przez młodą dziewczynę, znajomą Emmy, która zapytała ich czy są razem.
Paul odpowiedział, że nie, bo „woli chłopców”. Wtedy pytająca zawołała swoich „kuzynów” [tak się nazywają między sobą Arabowie z Maghrebu bez pokrewieństwa innego niż rasowe] w wieku od 13 do 20 lat, którzy w kilkunastu pobili Paula oraz Emme, która próbowała go bronić. Dopiero nieznany mężczyzna po trzydziestce interweniował i przegonił napastników.
Paul i Emma schowali się w pobliżu dworca obawiając się powrotu agresorów i zadzwonili po policję. Patrol natychmiast przyjechał i ewakuował ich na posterunek. Po drodze Paul rozpoznał trzy dziewczyny, które były wśród napastników. Zostały zabrane do aresztu, podobnie jak kolejny napastnik, 15-latek, dobrze znany policji, w szczególności za akty przemocy.
Kiedy matka Paula zabrała ich na ostry dyżur, nieznana kobieta, prawdopodobnie z rodziny jednego z napastników, zakradła się do szpitala, aby przepytać Emmę, a następnie zadzwoniła po „kuzynów”, aby „zorganizować komitet powitalny”. Personel szpitala zaalarmowany o sytuacji zabrał ofiary i ich rodziny w bezpieczne miejsce i wezwał policję, która przybyła, aby zapewnić bezpieczeństwo na wypadek najazdu napastników.
Paul doznał wielu obrażeń, w tym urazu głowy, bólu pleców i szczęki. „Nadal jestem w szoku” – mówi.
Francja: Mazamet. Grupa młodych ludzi pobiła Paula i Emmę